Przyszłość w przeszłości

Czego nie udało im się ukryć

Tajemnice Biblii – zmartwychwstanie

5 min read

Zmartwychwstanie to temat, który budzi wiele kontrowersji. Ewangelie, opisujące to zagadnienie w czterech różnych, odmiennych od siebie w istotnych detalach wersjach, właściwie bardziej utrudniają niż ułatwiają zrozumienie prawdy.

Pierwszą historycznie powstałą ewangelią była ta napisana przez świętego Marka. Pochodzi z około 70 roku naszej ery. Każe to przypuszczać, że pierwsi chrześcijanie mogli dysponować jedynie tą wersją opowieści o Jezusie.

Ciekawa jest sama budowa ewangelii świętego Marka i fakt, jak niewielki fragment poświęca on zmartwychwstaniu. Chociaż całość tekstu to aż sześćset sześćdziesiąt pięć wierszy, jedynie osiem z nich opisuje temat tego kluczowego zagadnienia. Wyjaśnienie tej dysproporcji jest bardzo proste. Mianowicie w czasach, kiedy Marek pisał ewangelię, zmartwychwstanie nie było jeszcze tak istotnym dla chrześcijaństwa wydarzeniem.

Przedstawienie zmartwychwstania u Marka ogranicza się do wzmianki o pustym grobie oraz odzianym na biało mężczyźnie. Uczniowie przerażeni uciekają, nie widząc nawet uprzednio opuszczonego grobowca. Jedynymi naocznymi świadkami są kobiety. Spotykają one tajemniczego mężczyznę, który informuje je, że Jezus „powstał, nie ma go tu”. Nieznajomy każe im także przekazać uczniom Jezusa polecenie udania się do Galilei, gdzie zmartwychwstały Jezus miałby się ukazać. Jednak kobiety przestraszone również uciekają i nie zanoszą uczniom żadnej wiadomości.

Zmartwychwstanie wg. Marka najbardziej realne?

Wersja świętego Marka jest tak „skromna”, że nie ma w niej ani całunu, ani aniołów czy strażników grobu. Nie ma nawet samego zmartwychwstałego Jezusa.

Inaczej rzecz ma się w ewangelii świętego Mateusza. Tam wszystko nabiera żywszych barw, wydarzenia zostają okraszone cudownymi elementami. W tej wersji historii tajemniczy posłaniec, który u Marka był zwykłym odzianym w biel mężczyzną, tutaj jest aniołem. Na ziemię zstępuje przy wtórze trzęsienia ziemi, a twarz jego jaśnieje niczym błyskawica. Strażnicy, którzy w tej ewangelii stoją na straży, powaleni zostają mocą anielską, a kamień nagrobny odsunięty z łatwością. Kobiety, które u Marka pierzchłyby dawno ze strachu, u Mateusza są co prawda zdjęte przerażeniem, ale tylko z początku. Szybko trwogę zastępuje radość. Niewiasty te są także lepszymi posłankami Dobrej Nowiny. Pospieszają do uczniów podzielić się radosnymi wieściami. Na swej drodze spotykają Chrystusa. To tutaj zmartwychwstały pojawia się po raz pierwszy we własnej widzialnej osobie. Kobiety oddają mu boską cześć. Potem Jezus spotyka się z uczniami, oznajmiając im, że będzie z nimi przez wszystkie dni, aż do skończenia świata.

Dlaczego wersja Mateusza jest tak wzbogacona w porównaniu do swojego pierwowzoru? Wpływ na to musiały mieć czasy i okoliczności, w jakich powstała. Miało to miejsce jedynie dziesięć lat później od swojej poprzedniczki, a więc około roku  80. Jednak w tym czasie świątynia Salomona była już zniszczona przez Rzymian. Ponadto Żydzi ortodoksyjni postrzegali fakt, że coraz więcej ich nieortodoksyjnych pobratymców stawało się chrześcijanami jako zagrożenie równe być może rzymskiemu. Narastała wzajemna wrogość. W takiej atmosferze Mateusz pisze ewangelie niejako jako wsparcie dla nowej wiary. Chrześcijanie potrzebują otuchy, duchowego wsparcia i nadziei, a Mateusz im to zapewnia, dając im Chrystusa zmartwychwstałego, który nie opuścił swoich wyznawców. Jezus wciąż jest z nimi i nawet śmierć go nie pokonała.

Wersja św. Łukasza

Następną historycznie ewangelią jest wersja świętego Łukasza. Przyjmuje się, że powstała w roku 90 n.e. W tamtym czasie chrześcijanie o żydowskich korzeniach stanowią już wyraźny odłam od religii judaizmu. Łukasz odzwierciedla te zmiany społeczne w swoim tekście na temat zmartwychwstania.

Znów przy grobie pojawiają się niewiasty. Tym razem jednak nie spotykają nikogo, zastają jedynie pusty grób, o czym idą poinformować uczniów Jezusa. Piotr, docierając do grobu, widzi jedynie całun żałobny, którym wcześniej owinięte było ciało.

U Łukasza pojawia się fragment obecny jedynie w jego ewangelii: o Jezusie wędrującym po zmartwychwstaniu i spotykającym kilku ze swoich uczniów. Początkowo nie rozpoznają go oni, gdyż jest przebrany. Kiedy zaś odkrywają w nim swojego nauczyciela, Jezus znika. Potem dochodzi do jeszcze jednego spotkania: tym razem ze wszystkimi uczniami. Gdy podają oni w wątpliwość cielesność Jezusa, ten spożywa z nimi posiłek.

Ewangelia Łukasza jest także jedyną, w której pojawia się wiadomość o wniebowstąpieniu Jezusa.

Najmłodsza ewangelia – Jana

Ostatnią chronologicznie ewangelią jest tekst spisany przez świętego Jana. Jego tekst datuje się na rok około 100 n.e. Różni się wieloma istotnymi faktami z życia Jezusa od innych ewangelii opisujących te same wydarzenia. Czasem całkowicie je zmienia, czasem umiejscawia w innym czasie.

Ograniczając się do opowieści Jana na temat zmartwychwstania zauważyć warto, że w tej wersji kobieta docierająca do grobu jest tylko jedna i jest to znana z wcześniejszych kart ewangelii Maria Magdalena. Widząc pusty grób, myśli, że ktoś ukradł ciało.

Aniołowie pojawiają się dopiero za drugim odwiedzeniem grobu. Tym razem Maria Magdalena jest w towarzystwie Piotra oraz drugiego ucznia, którego Jezus miłował (w domyśle samego Jana). Aniołowie przekształcają się w Jezusa Wcielonego.

Cztery różne wersje, ale czy na pewno..?

Wyraźnie widać, jak w każdej z czterech wersji ewangelii zmienia się zapis na temat tego, kto pojawiał się przy grobie. U Marka był to mężczyzna odziany w białe szaty. Mateusz zmienił tą postać na anioła posłańca niebios. U Łukasza aniołów jest już dwóch. U Jana – dwaj aniołowie przeobrażają się w Jezusa. Czy zmartwychwstały Chrystus faktycznie ukazał się naocznie swoim pierwszym wyznawcom? U Marka taka sytuacja nie ma miejsca, nikt z żywych nie widzi Jezusa po zmartwychwstaniu. U Łukasza Jezus ukazuje się uczniom, lecz nie pierwszego dnia tygodnia, a w późniejszym czasie. W wersji Mateusza odpowiedź jest bezsprzecznie twierdząca. W wersji Jana, po pewnych zawirowaniach z aniołami, również naocznie widać Jezusa u grobu.

Podsumowując, wersje ewangelii zmieniały się tak, by jak najlepiej przystawać do czasów, w których były pisane. Nawet sama opowieść zmartwychwstania ewoluowała na potrzebny ówczesnych wydarzeń społecznych, kulturowych i politycznych. Czy w takim razie teksty te, kiedyś aktualizowane co dziesięć lat, pasują jeszcze do dzisiejszych czasów?

Perspektywa dzisiejszego czytelnika jest inna niż ludzi sprzed dwóch tysięcy lat. Obecnie żądni wiedzy mają dostęp na przykład do wielu ewangelii uważanych za apokryficzne, które mogą być cennym poszerzeniem perspektywy patrzenia na pewne utarte zagadnienia.

Więcej

Dodaj komentarz

© Wszystkie prawa zastrzeżone